Wiecie co mnie naprawdę denerwuje?
Reporterzy wyrażający opinie o osobach, o których nic nie wiedzą.
Ostatnio odkryłem, że Jennifer Newell, “reporterka” czasopisma pokerowego, napisała liczne artykuły online oraz blogi na temat mojej porażki przy kupnie konta. Jest to ok i ma do tego prawo będąc reporterką pokerową. Co mnie jednak denerwuje to fakt, że kobieta mnie nie zna, a w artykule pod tytułem "Bodog Signs Reformed Justin Bonomo" z 23 czerwca 2008 w magazynie „Poker Player Newspaper” postanowiła napisać pewną zmyśloną charakterystykę mojej osoby.
Newell twierdzi, że "pokerzyści tacy jak Mizzi zdają się oczekiwać natychmiastowej uwagi z każdej strony oraz przybywają na turnieje tak bardzo nadęci i zarozumiali, że głowa boli."
Bardzo zabawne, że nazwała mnie "nadętym", zarozumiałym typem, skoro stale staram się być pełen szacunku i uprzejmy na turniejach pokerowych, w których biorę udział. "Reporterka" wyraża opinie o mojej osobie, a nie widziała mnie ani raz w życiu. Jakie ma zatem podstawy do tego, by tak o mnie pisać?
Po przeczytaniu artykułu przysiągłem sobie, że zażądam od Jennifer wyjaśnienia jej oskarżeń wobec mnie i poznam jej punkt widzenia w tej sprawie, ponieważ ten komentarz bardzo mnie zaskoczył. Dwa dni później udało mi się ją złapać na World Series of Poker. Uprzejmie i z szacunkiem poprosiłem o wyjaśnienie kwestii pytając skąd dokładnie wytrzasnęła te informacje odnośnie mojego zachowania przy stołach pokerowych. Spojrzała na mnie i zaczęła się jąkać. Nie mogła odpowiedzieć na moje pytanie. Widocznie była w bardzo nieprzyjemnej sytuacji i krępowała się, kiedy krytykowałem jej naciągane „kreatywne dziennikarstwo”. Próbowała wymówić się tym, że jej zdaniem po prostu robię takie wrażenie w moim blogu, ale zaraz wycofała tę opinię przyznając się, że jednak z innych powodów tak o mnie pisze. W końcu stwierdziła, że popełniła błąd i powiedziałem, że powinna mnie przeprosić. Dałem jej mój numer telefonu i zapewniła mnie, że porozmawia z jej współpracownikami i mnie powiadomi, co z tego wyszło. Nie zrobiła tego jednak i już nigdy nic od niej nie słyszałem.
Czytając inne artykuły/posty, które Newell napisała o mnie, zdecydowanie mogłem zauważyć pewien sarkazm oraz ogólną antypatię wobec mnie. Wzięła wszystko do siebie, co zupełnie nie było konieczne.
Wiem, że oczekiwanie przeprosin z jej strony jest prawdopodobnie zbędne. Mimo wszystko chciałem tylko wyrazić moją opinię, ponieważ Jennifer, ty naprawdę doprowadziłaś mnie do szału.
P.S. Naprawdę mam nadzieję, że zostawimy to wszystko za sobą. Nie sprzeciwiam się wolności słowa, a zważywszy na to, jak miło wyglądasz na zdjęciu, poczułbym się zraniony, jeżeli nie poszlibyśmy przynajmniej na randkę internetową 
Sorel Mizzi jest sponsorowanym przez
zawodowym pokerzystą, który gra online ekskluzywnie na
pod pseudonimem "imper1um".