No dobra, dwa dni temu po turnieju Seven Card Stud 8/b Men Nyugen, zwany też Masterem, po raz 60 wrócił do domu z gotówką – niezły wynik, jednak nie najlepszy. Mnie natomiast udało się uplasować na miejscu nagradzanym gotówką po raz 66. O ile się nie mylę, jest to najlepszy dotychczas wynik.
Miałem prawie 40 000 $ w żetonach i zupełnie jak podczas turnieju 2-7 Triple Draw w pewnym momencie przestało dopisywać mi szczęście. Wygrałem jedną ante czy dwie, po czym straciłem wszystkie żetony. Wylądowałem w końcu na 30 miejscu i byłem nieźle poirytowany, bo wydawało mi się, że gram świetnie, a i tak przegrałem. Wkurza mnie to, kiedy uzbieram sobie już sporą kupkę żetonów i nie umiem potem zrobić z nich użytku.
Po pierwszym dniu turnieju $1,500 buy in HORSE (Hold'em, Omaha 8/b, Seven Card Stud, Seven Card Stud 8/b i Razz) jestem niekwestionowanym liderem w żetonach, a do tego w części Hold’em miałem aż trzy sety w jednej rundzie. Zaczynam się rozgrzewać, baby! Poker sprawia o wiele większą frajdę, kiedy dostaje się właściwe karty i można rozgrywać z nimi dobre ręce. Czy nadal jestem w stanie dobrze grać w pokera? Myślę, że tak i taki też mam zamiar. Czy starczy mi szczęścia, żeby dotrzeć do stolika finałowego? Mam nadzieję. Pełno tu kiepskich graczy, którzy nie mają pojęcia o żadnych innych grach.
Moim celem jest dotarcie jutro do stolika finałowego. Kropka. Żeby tam dotrzeć, będę musiał grać dobrze przez jakieś 12 godzin oraz będę potrzebował odrobiny szczęścia. Cieszę się, że dzisiaj mi dopisało!
Do waszej wiadomości: mój przyjaciel Tim Molyneux zjawił się, żeby potowarzyszyć mi przy grze. Niesamowity z niego koleś. Mógłby równie dobrze zostać kolejnym Andrew Lloydem Webberem. Tom pojechał ze mną na rozgrywki HORSE i w jego obecności szybko udało mi się przeistoczyć moje 2 600 $ w 10 000 $! Większość moich złotych bransolet WSOP udało mi się wygrać podczas ostatnich turniejów, a ten turniej HORSE również jest jednym z ostatnich...